Utopek czy utopcula i wujek Francik
  • Facebook
  • Pinterest
  • Twitter
  • Gmail
  • Drukuj
Utopek czy utopcula i wujek Francik

Kiedyś razem z tatą i babcią odwiedziłam dalekich krewnych, którzy mieszkali w Maciejkowicach (dziś dzielnica Chorzowa). W domu zastaliśmy ciotkę Bertę i jej męża Stanika, ale moja babcia zapytała o jeszcze jednego członka rodziny – wujka Francika, który był nieobecny.

-Kaj by tyż mogł być mój roztomiły braciszek? No, przeca na zolytach u utopcow! – zaśmiała się ciotka Berta.

Wieczorem wujek Francik wrócił do domu z wiaderkiem pełnym płoci i okoni. Złowił nawet jednego karaska, ale na moje pytania o utopców odpowiadał niechętnie, mrucząc pod nosem, że ciotka Berta mi jakiś głupot nagadała. Wujek Franciszek obawiał się wtedy, że ciotka Berta opowiedziała mi o jego przygodzie sprzed lat.

Jako młody chłopak,

Francik nie wylewał za kołnierz i często wracał z zabawy, będąc pod wpływem alkoholu. Tamtej nocy pożegnał się z kolegą na rozstajach i raźno ruszył w kierunku swojego domu. Droga prowadziła skrajem lasu. Była połowa sierpnia, a po rozgwieżdżonym niebie sunął księżyc w pełni, więc wąska, piaszczysta ścieżka była widoczna jak na dłoni.

Nagle młodzian w coś się zaplątał i potknął. Na ziemi leżał kolorowa chusta, którą dziewczyny okrywały plecy. Schylając się po nią, zauważył , że w oddali mignęła wysoka kobieca postać w ciemnej spódnicy i jasnej koszuli, na którą spływał ciemny warkocz. Dziewczyna nie zareagowała na wołanie, więc postanowił ją dogonić i oddać zgubę. Tymczasem nieznajoma skręciła w stronę pobliskiego stawu i zniknęła za krzakami.

Młodzieniec podkradł się na palcach, żeby podglądnąć, co ona tam może robić? Zobaczył wtedy, że śledzona przez niego młoda kobieta już zdążyła rozebrać się do naga i brodząc, coraz głębiej zanurzała się w wodę. Jej jasna, oświetlona księżycem postać wyraźnie odcinała się na tle ciemnych zarośli. Wtedy Francik postanowił spłatać jej figla! Miał zamiar schować ubranie dziewczyny. Na moment odwrócił głowę i rzucił okiem w stronę, gdzie powinno się ono znajdować, ale tam leżała tylko kupa gnijących liści!

Kiedy ponownie spojrzał na młodą kobietę zażywającą nocnej kąpieli, skamieniał z przerażenia. W płytkiej wodzie taplał się mały obrzydliwy, zielony stworek, klaskał w ręce i śmiał się do rozpuku! Podobno wujek Francik nie pamiętał, jak dotarł do domu, ani kiedy zgubił chustkę, którą zamierzał zwrócić owej tajemniczej damie!

Kiedy żyła jeszcze jego matka, często wspominała o tym, że nigdy wcześniej nie widziała swojego syna tak przerażonego, jak owej nocy! Nie wyjaśniło się też kogo wujek Francik tak naprawdę spotkał : utopka czy może utopculę?

Elżbieta Grymel.

Jeśli chcesz przeczytać inne opowiadania o utopcach klikaj. 

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij!!!

ten post swoim znajomym!