„Służący czy utopiec?” fragment tekstu „Ludzkie przywary utopków”
Opowiem Wam jeszcze jedna opowieść tym razem o rzekomym utopcu.
Baron von Durant dużo podróżował po Europie. Kiedyś przywiózł ze sobą młodego służącego, który był Szwajcarem i mówił tylko po niemiecku, z zabawnym akcentem.
Mężczyzna ów był mizernej postury, ale bardzo zręczny. W wolnych chwilach( a było ich niewiele) lubił spacerować nad stawem położonym niedaleko pałacowego parku. Tam natknął się na gajowego, którego znamy z opowieści o utopku z Gagańca.
Ponieważ pora była późna, leśnik doszedł do wniosku, że spotkał utopka. Ku jego zaskoczeniu stwór odezwał się ludzkim głosem, choć mówił dziwnym językiem. Mocno gestykulując, wskazywał na trzymane przez gajowego cygaro.
Okazja, żeby rozprawić się z demonem, nasuwała się sama! Gajowy udał więc, że mocno zaciąga się, a potem wypuścił dym ustami. Następnie uśmiechając się przymilnie, wyciągnął rękę z cygarem w kierunku człowieczka w pasiastym ubraniu. Ten zaciągnął się cygarem tak bardzo, aż dym poszedł mu uszami i padł zemdlony na ziemię, a leśnik odwrócił się na pięcie i skierował prosto do baranowickiego dworu.
Dopiero nazajutrz dowiedział się kim był rzekomy utopiec.
Elżbieta Grymel
Zapraszam do czytania innych opowieści po naszymu.
Zaglądajcie też na mój profil Facebook