Zmora w czerwonej chustce

to opowieść o zmorze, zjawie zakorzenionej mocno w śląskiej tradycji ludowej. Mieszkańcy jednej z podrybnickich wsi obawiali się, że jedna z dwunastu córek kowala może być zmorą. Domysły okazały się niesłuszne. O tym kto był prawdziwą zmorą pojawiającą się w tej okolicy, przeczytajcie w tej opowieści

Zmora w czerwonej chustce

W podrybnickiej wsi mieszkał kowal, który miał dwanaście córek. Ludzie omijali jego domostwo i kuźnię, ponieważ bali się, że któraś z jego dziewczynek może być zmorą. Na nic zdały się zapewnienia jego żony, że dziewczyny są zupełnie normalne, śpią zawsze w domu i nie wykazują żadnych podejrzanych objawów.

Bo musicie wiedzieć, że byli tacy, którzy potrafili poznać zmorę na pierwszy rzut oka. Niestety, ci wielcy znawcy tematu nie byli w swych opiniach zgodni. Jedni twierdzili, że zmora jest chuda, blada i ma podkrążone oczy, bo przecież nie śpi w nocy, a na dodatek ma paskudny charakter. Inni byli wręcz odmiennego zdania. Uważali, że dziewczyna będąca zmorą, była silna, zdrowa, miała zaróżowione policzki, bo po nocy wypijała krew młodych, nieżonatych mężczyzn, a co do charakteru, to różnie bywało… Powszechnie sądzono, że zmorą może być trzecia, piąta, siódma albo dwunasta córka w rodzinie. Co najciekawsze, dziewczyna wcale nie musiała o tym wiedzieć!

Kiedyś do kuźni przybył spóźniony wędrowiec. Koń zgubił po drodze podkowę i jeździec nie zdołał na czas dotrzeć do Rybnika. Podkucie konia w nocy było niemożliwe, dlatego kowal pozwolił podróżnemu przenocować w jedynej wolnej izbie, która znajdowała się na stryszku kuźni.

Drogę do izby pokazała mu jedna z córek kowala. Dziewczyna była tak piękna, że przybysz zakochał się od pierwszego wejrzenia. Zmęczony długą drogą szybko zasnął, ale w niedługo potem coś go obudziło. Przestraszony spojrzał w kierunku drzwi, wtedy zauważył, że jakaś czarna masa wlała się do wnętrza przez dziurkę od klucza i zanim zdążył pomyśleć, co zrobić, skoczyła na jego piersi i zaczęła go dusić. Chłop był rosły, zaklął więc szpetnie i usiłował zrzucić z siebie nocną marę, ale ta ścisnęła jeszcze mocniej jego żebra.

– O, Boże… – jęknął

W końcu i w tym momencie czarna masa puściła go, zmieniając się w starą kobietę w czerwonej chustce. Młodzieniec wyskoczył z łóżka, chcąc ją złapać, ale zmora wyśliznęła mu się z rąk, zmieniając się w słomkę, która upadła na podłogę i zniknęła w szparze pod drzwiami. Pozostał mu w dłoni tylko strzęp czerwonej chustki. Wieść o nocnej zjawie szybko rozeszła się po wsi. Wtedy mieszkańcy przypomnieli sobie, że odwiedziny zmory nasilają się, gdy przybywa stara żebraczka w czerwonej chustce.

Następnego dnia podróżny złożył pod przysięgą zeznanie w obecności wójta i księdza proboszcza. W ten sposób ludzie przekonali się, że żadna z córek kowala nie jest zmorą. Prawie wszystkie w niedługo potem powychodziły za mąż, a stara żebraczka nigdy więcej nie pokazała się w okolicy.

Druk: Nowiny Rybnickie wrzesień 2004 r., jej kolejna wznowiona wersja  w Nowinach Rybnickich w 2014 r.

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij!!!

ten post swoim znajomym!