Wspomnienia z wakacji
„Morze”
E.M. Grymel
Jak stado rozszalałych koni
Czarne głowy podnosi
Znad szarej, morskiej toni
Rząd dźwigów – żurawi
I wieści o wiekach starych
Od fal zasłyszane
Ludziom i ptakom prawi!
Już zastygły czarne masy,
Na lądzie bezruch wielki,
Podzwaniają tylko, jęcząc,
Wyrzucane przez sztorm
Na brzeg muszelki!
Po bezmiarze zielonym
Pędzą białe grzywacze – konie,
Gnane wiatrem porywają
Głębinie skarb jej wszelki!
Wściekle liżąc piasek,
Rozrzucają w koło
Brunatne morskie zioło
I pastwią się nad losem żyjątek!
Wiatr, co temu dał początek,
Jak jeździec skacze po falach.
Śpiewa pieśń o odmętach, wśród których
Sobie chce zbudować pałac!
On – zimny, północny syn Boreasza,
Kocha to, co kryje ziemia nasza:
Z głębin własnymi wytrząsa rękami
I rzuca na piasku aksamit
Bursztyny – łzy drzew,
Co umarły przed wiekami,
Zaklęte w kamień promienie słońca!
(Wiersz napisany 21.09. 1973r po leciutkim liftingu w roku 2018)
Jeśli spodobał Ci się ten wiersz – zajrzyj tutaj i przeczytaj inne.
