Noc świętojańska  – Kwiat paproci.

Nagle Szczepanek ze zdziwieniem zauważył, że wcale nie śpi w swoim łóżeczku, tylko stoi na środku wielkiej polany! Z lewej strony dorośli prawie chłopcy przygotowywali wielki stos ze suchych gałęzi. Po prawej – jedne dziewczyny plotły wianki z kwiatów, a inne śpiewały i tańczyły wśród traw! Malec brodził w wysokiej, mokrej trawie i chodził od jednej grupy do drugiej, ale nikt nie zwracał na niego uwagi!

-Czyżby mnie nie widzieli? – zastanawiał się chłopczyk. – Zaraz, zaraz, przecież  babcia Nesia mówiła coś o tym, że kwiat paproci może sprawić, że jest się niewidzialnym …

-A, kwiat paproci, całkiem zapomniałem, pójdę go poszukać! – i pospiesznie, bez lęku zagłębił się w pobliski las.

Gdzieś daleko pohukiwała sowa,

ale Szczepanek raźno kroczył do przodu, byłe prędzej dotrzeć do miejsca, gdzie rosną paprocie! Nagle coś nieprzyjemnego, oślizłego musnęło jego policzek! Chłopiec zachwiał się i runął jak długi, topiąc buzię w poduszce ze mchu. Kiedy się podniósł, ze zdziwienia aż przetarł oczy! Znajdował się nad brzegiem wielkiego stawu!  Nagle na granatowym, bezksiężycowym niebie pojawiła się błyskawica! Szczepanek skulił się, bo bardzo bał się burzy, ale w tym samym momencie usłyszał cudowną muzykę i na środku stawu z wody wynurzyła się niewielka wyspa, porośnięta pięknymi brzozami o lśniących liściach. To wszystko, co działo się potem, Szczepanek pamięta doskonale do dziś:

Spośród malowniczych drzew na wysepce wytrysnął w górę słup światła. Kręcił się wokół własnej osi, sypał iskrami, mieniąc się przy tym wszystkimi kolorami tęczy i wznosił się coraz wyżej, tak że po chwili znacznie przewyższał otaczające go brzózki. Mgła, która jeszcze chwilę wcześniej spowijała nadbrzeżną łąkę, teraz gdzieś znikła i Szczepanek zobaczył biały most łączący brzeg stawu z wyspą.

-Byle prędzej do kwiatu, bo zgaśnie…  – pomyślał  i szybko wbiegł na mostek, który chwiał się i uginał pod jego małymi stópkami. W tej samej chwili przypomniał sobie, że babcia Nesia wspomniała o tym, że do kwiatu paproci trzeba podchodzić tyłem i trzymać w ręce lustro! Skąd wziąć lustro… lustro… lustro…

Słowa odbijały się echem w jego maleńkiej główce i coraz trudniej było mu się skupić i …

Rano Szczepanek obudził się we własnym łóżeczku, ale miał mokrą głowę i wilgotną piżamkę.

/ jest to fragment opowiadania o przygodzie małego chłopca o imieniu Szczepanek, któremu udało się zobaczyć kwiat paproci/

Jeśli spodobało Ci się to opowiadanie. Zapraszam do przeczytania innych z tej kategorii. 

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij!!!

ten post swoim znajomym!