E. M. Grymel

Moralitet o szorstkiej przyjaźni kota z myszą

 

Mysz pewna, szara i całkiem  mała

Co to jest władza,

Dowiedzieć się chciała.

Temat przerobiła z każdej strony

I doszła do wniosku, że władza

Tam się chowa, gdzie stoją trony!

I choć była bardzo mała

Jedno miejsce takie znała!

Zwiedziła przecież prawie

Wszystkie pałacowe kąty,

Gdzie władcą  był

Sam Maurycy piąty!

Chcąc poznać władzy

Choć namiastkę

Na tronie się rozsiadła

Z lukrowanym ciastkiem.

Przymknąwszy ślepka

Już oczami wyobraźni

Widzi dworzan całe roje:

Ten do stóp jej się ściele,

Tamten zgięty we dwoje,

I ten szmer rozmów…

Tak mile uszy łechce,

Takich pochwał chcę jeszcze!

Wtem sielankę przerwało

Zjawienie się kota:

Kichnął, prychnął i myszkę za kłaki!

Więc się biedna miota

I o litość prosi!

A kot śmiechem się zanosi!

Choć władcą był srogim, miewał

Czasem swoje widzimisię:

Błyskawicznie pogłówkował

I na razie życie myszy podarował!

Niby dając dowody przyjaźni,

Posadził ją na tronie

Mówiąc: razem raźniej!

A mysz głupia, skwapliwie

Z kociej łaski skorzystała,

Więc w pałacu jadła, piła, spała

I sadełkiem obrastała!

Żeby całkiem nie zgniuśniała,

 Kot pazury na nią sobie ostrzył,

Gonił ją potem po wielkim pałacu,

Mówiąc, że to dla jej zdrowotności!

A mysz pęczniała z dumy:

Sam król się o mnie troszczy!

To nic, że jestem taka mała i krucha,

Ważne, że to sam król mnie słucha!

Już w pałacu cienie zdrady się snują:

Ten jej słówko szepnie,

Tamten o coś prosi,

Więc na mały puczyk się zanosi!

Już radosny chór pochlebców,

Hymny śpiewa swoje:

Kiedyż Myszko, będą rządy Twoje?

Więc myszka myśli:

Widać w siłę urosłam przez te lata!

Dosyć już kociego świata,

Ja mam się kłaniać byle komu?

A śmigaj mi kocie z domu!

Na takie diktum kot się obruszył

I capnął przyjaciółkę dawną za uszy:

Wije się więc biedna i o pomoc

Zwolenników swoich prosi,

A oni wietrząc zmianę,

Zawczasu stają murem

Za butnym kocurem!

Została mysz sama 

I żałość sroga ją opadła,

Teraz na kocim skończy talerzu

W postaci jadła!

Jak kota przebłagać,

Jak go udobruchać?

Skoro umrzeć bym miała,

Niechaj chociaż

To nie będzie marnie,

Więc rzecze:

Teraz Królu pełne masz spiżarnie,

Twym gustom jednak chcę dogodzić,

Pozwól mi się zatem dni siedem

W ciemnym lochu chłodzić…

Chcąc zdrajcom zagrać na nosie

I pokazać wszystkim

Jaki jest wspaniałomyślny,

Kot na prośbę myszy się zgodził,

Ale w myśli już wąchał jej kruche udeczka,

Zapomniał jednak przy tym, że

W lochu niejedna była dziureczka,

A potem na wolność ucieczka!

 

Jaki morał z tej bajeczki być może?

Z naszymi wrogami poradzimy sobie sami,

A od fałszywych przyjaciół zachowaj nas Boże!

Jednak też inną mądrość tutaj można kupić:

Lepiej być małym i sprytnym niż wielkim i głupim!

 

__________________

 

Jeśli spodobał Ci się ten wiersz – zapraszam do czytania mojej poezji

Koniecznie zajrzyj też na mój profil na Facebook

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij!!!

ten post swoim znajomym!