M. GRYMEL

Miłość śmieciarza

 

Mały, zgarbiony, w bereciku

Przesuniętym  na jedno ucho,

W starym prochowcu po bracie!

Kimże był

Ten stary, zmarszczony mężczyzna.

 Wyglądający jak cień własnego ojca?

Może królem życia, który zbiórką śmieci

Dorabiał do  małej renciny?

A może zwykłem śmieciem,

Wyrzutkiem społeczeństwa, jak myśleli ci,

Co na co dzień  mijali jego stary rower?

I takie coś, takie społeczne nic

Odważyło się mieć serce, wielkie serce!

Zakochał się ( a jakże!)

W młodej mężatce, matce trójki dzieci!

Nic od niej nie chciał,

Jego pragnieniem było:

Móc na nią popatrzeć,

A czasem czymś obdarować!

Bukiet białych tulipanów,

 który on kupił za cały zebrany złom,

Mąż – zazdrośnik  zerwał z furtki

I wrzucił do przejeżdżającej śmieciarki!

A potem podarków było  jeszcze wiele

I wszystkie lądowały w koszu

Obok posesji!

Aż w końcu pojawił się ten list:

Zostaw mnie w spokoju,

Nie osaczaj mnie człowieku,

Pozwól  żyć!

Doceniam Twoje intencje, ale

Niczego od ciebie nie chcę!

To pisała Ona!

Widać jego miłość była tak wielka,

 Że przytłaczała tę kruszynę,

 A on przecież nie tego pragnął…

I łzy gorące

 Popłynęły po jego pooranej twarzy…

Widział ją potem jeden raz jeszcze:

Przyszła cała w bieli, jasna i świetlista

Żeby potrzymać go za rękę

I nieważne gdzie to było:

W pustostanie czy w szpitalu!

Śmieciarz zniknął, nagle,

Ale nikt po nim nie płakał!

Nawet Ona!

 

__________________

Jeśli spodobał Ci się ten wiersz – zapraszam do czytania mojej poezji

Koniecznie zajrzyj też na mój profil na Facebook

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij!!!

ten post swoim znajomym!