JONA

Pilot poczuł silny ból w czaszce. Oznaczało to, że powoli powracał do świadomości. Nad nim pochylała się eteryczna postać.

-Czy jesteś aniołem ? – zapytał z wielkim wysiłkiem.
-Nie, ja jestem JONA! Nasi ludzie złowili cię w kosmiczną sieć! Dobrze się stało, że pozwolono mi ciebie zatrzymać…
-Jacy ludzie…jaka sieć…niczego nie pamiętam…
-Bo nie możesz…Wyrzuciło cię w przestrzeń!
-Gdzie ja jestem, powiedz?!
-Na Wenus, Ziemianinie! – odparła oschle. – to Wy przybywacie tu nieproszeni w swoich kapsułach…


-Na Wenus? Przecież tam nie ma życia!
-Jest, jak widzisz! Chociaż we wnętrzu planety, nie tak jak u was – na powierzchni…Jak mogłeś tak sądzić, przecież Wenus świeci, to płonie nasza życiowa energia!
-Chcesz przez to powiedzieć, że byliście na Ziemi?
-Wiele razy…tak mówi Mózg, lecz nam tego nie wolno pamiętać…
-Dlaczego?
-Od wspomnień ludzie się starzeją…
-To też mówi wasz Mózg? Czy rozumiesz słowo „wspomnienie”? Ja wszystko pamiętam, co robiłem na ziemi, dom, matkę, rodzeństwo, choć było to tak dawno!
-Dlatego się zestarzejesz… nawet u nas!
-Czy u Was naprawdę, nikt nigdy się nie zestarzał, ani nie umarł?
-Podobno zdarza się to niezmiernie rzadko, ja przynajmniej nie słyszałam, choć żyję trzysta wenusjańskich lat, ale gdyby to komuś się przydarzyło, zawsze może poprosić Mózg o nowe ciało, bo duch się nie starzeje, Wy też w to wierzycie, prawda?
Przyjrzał się dziewczynie. Wyglądała młodo i kwitnąco…trzysta lat, kto by pomyślał, no, no, no…
-Tak, wierzymy! – odparł po chwili namysłu. – ale my nie potrafimy zmieniać ciał…

Od tamtej rozmowy upłynęło wiele lat.

Pilot poznał tajemnicę Wenus, więc nie mógł wrócić, choć tęsknił niezmiernie za Ziemią i tymi, których tam zostawił. To właśnie wspomnienia z odległej planet były przyczyną tego, że zestarzał się tak szybko, podczas, gdy jego ukochana JONA była wciąż młoda i piękna! Ale ona nie miała przecież żadnych wspomnień…
Któregoś dnia znaleziono w kapsule sypialnej jego umęczone ciało – duch odszedł gdzieś daleko.
-Może na Ziemię – pomyślała JONA i jedna, jedyna gorąca łza spadła z jej oka.
Pilot odszedł, a JONA pozostały tylko wspomnienia!
W końcu, po wielu, wielu latach, nadszedł dzień, w którym gorąco zapragnęła, żeby wrócił.

-Jestem, wzywałaś mnie przecież! – usłyszała jego ciepły, męski głos. Pilot był znów młody!
-Czy poznajesz mnie Ziemianinie? – zapytała z obawą w głosie.
-Tak, JONA, zawsze poznałbym twoje kochające serce! – Ziemianin przytulił do piersi zgarbioną postać Wenusjanki. –Nie martw się! – wyszeptał czule. – Możesz przecież poprosić Mózg o nowe ciało!
-Moja starość już mnie nie martwi – odparła – i dlatego tego nie zrobię!
Trzymając się za ręce, pilot i JONA razem przeszli bramy śmierci. W komfortowej kapsule na Wenus został tylko zeschnięty zewłok, który więził jej duszę.
Po chwili dwa młode duchy mknęły ku szparze w kosmicznej przestrzeni, gdzie czekał na nie dobry Bóg.

Zapraszam do czytania moich polskich opowieści.

Pin It on Pinterest

Share This

Udostępnij!!!

ten post swoim znajomym!